Justyna

Justyna

Miałam przyjemność pracować z Agnieszką kilka razy, na różnych etapach mojego własnego rozwoju. Za każdym razem otrzymywałam profesjonalne wsparcie, dużo merytorycznej wiedzy a przede wszystkim ciepłą i pełną akceptacji relację. Agnieszka ma bardzo rozległą wiedzę z zakresu self-reg, coachingu kryzysowego i psychologii, stale się rozwija i kształci. Była dla mnie przewodnikiem i dała mi mnóstwo konkretnych wskazówek jak mogę sobie sama radzić w trudnych dla mnie momentach a także wskazała kierunki dalszej pracy nad sobą. Mimo, że już się nie spotykamy, czuję, że Agnieszka mi towarzyszy i na pewno do niej wrócę, choćby pochwalić się tym, co udało mi się osiągnąć samodzielnie.

Justyna

Beata

Bardzo stresowałam się przed rozmową z Agnieszką, bo nie wiedziałam czego się spodziewać. Otrzymałam natomiast mnóstwo wsparcia, zrozumienia, akceptacji i pomocy w poukładaniu sobie głowie własnych emocji i potrzeb. Przed sesją czułam się przytłoczona, przygnębiona i jakoś tak zniechęcona, a Agnieszka w jakiś dla mnie magiczny sposób spowodowała, że poczułam się odprężona z wiarą, że będzie lepiej i konkretami co robić dalej.
Serdecznie Ci Agnieszko dziękuję!
Justyna

Martyna Kwiatkowska

Zwróciłam się do Agnieszki o pomoc w lepszym zrozumieniu metody Self-Reg a dostałam znacznie więcej. Agnieszka jest tak jak ja wysoko wrażliwa i szybko nawiązałyśmy „nić porozumienia”.

Zakładałam, że będę potrzebowała jej pomocy znacznie dużej, a fakt, że skończyłyśmy wcześniej jest w znacznym stopniu jej zasługą. Najbardziej jestem jej wdzięczna za elementy mentoringu. Dzięki rozmowom z nią zaczęłam inaczej postrzegać wiele rzeczy. Żyje mi się teraz zdecydowanie lepiej. Polecam każdemu 🙂

Justyna

Asia Kossmann

Przyszłam do Agnieszki, bo mój cel był związany z Self-Reg i pomyślałam, że Agnieszka będzie dla mnie coachem idealnym. Nie pomyliłam się 🙂

Znam działalność Agnieszki z internetu, śledzę ja od początków bloga Dylematki, oraz z jej działań wspierających rozwój Self-Reg w Polsce. Miałam wizję osoby ciepłej, mądrej, konkretnej, pozytywnej, otwartej, wspierającej. Na naszych sesjach Agnieszka była właśnie taka, tylko na żywo, a nie na piśmie <3

Dostałam od niej wsparcie, akceptację, zrozumienie dla moich trudności z samodzielnym dojściem do celu. Pomogła mi je rozpakować, poprzyglądać się im i znaleźć w sobie siłę, by mimo strachu sięgać w życiu po to, czego chcę.

Jestem jej wdzięczna za nasze spotkania i jeśli będę jeszcze raz w życiu w miejscu, z którego trudno będzie mi ruszyć to z pewnością znów poproszę Agnieszkę o towarzyszenie mi w tym.

Justyna

Kasia

Czasami bywało ze mną tak źle, że nie pamiętałam już, jak wygląda życie, gdy jest dobrze. Zdecydowałam się wtedy na coaching z Agnieszką na fali fascynacji nowymi dla mnie ideami self-reg. Agnieszka bardzo szybko znalazła pytania, które do mnie przemówiły i otworzyły mnie na moje wewnętrzne potrzeby, wyzwania, lęki, po kolei się z nimi rozprawiając. Rozmowa z Agnieszką, to był czas dla mnie, bezpieczny, żywy, pełen szacunku dla każdej mojej emocji, łez i radości.

Agnieszka stworzyła dla mnie przestrzeń pełną szacunku, w której byłam wysłuchana, cokolwiek bym nie powiedziała. Kiedy dochodziłam do ściany, Agnieszka pokazywała mi inną drogę. Czułam, że w trakcie sesji coachingowych mogę być prawdziwą, zadowoloną z siebie sobą i to uczucie udało mi się przenieść w moją codzienność. Ten coaching to było dla mnie budujące doświadczenie, którego pozytywne skutki noszę w sobie do dziś.

Dziękuję!

Kasia Wawrzycka

Kasia Wawrzycka

Uczciwie mówiąc, nie byłam przekonana do tego całego coachingu. Ale miałam poczucie, że doszłam do ściany. Nie radziłam sobie ze swoimi emocjami, miałam ciągłą gonitwę myśli i poczucie, że mój mózg ani przez chwilę nie odpoczywa. A moje ataki złości były poza wszelką kontrolą. 

Idąc do Agnieszki liczyłam, że da mi jakieś narzędzie, coś zewnętrznego, do czego będę mogła się odwołać w „chwilach słabości”. Ku mojemu szczeremu zdziwieniu dostałam dużo, dużo więcej. Sesja po sesji Agnieszka „zabierała” mi kolejne powody do złości. Radio w mojej głowie się uciszyło, a ja zwolniłam, co wcale nie oznacza, że robię mniej. Po prostu już się tak nie rzucam jak ryba bez wody. Ale największym zaskoczeniem było to, że ten spokój, którego szukałam, jest we mnie, tylko do tej pory skutecznie go zagłuszałam. Już nie szukam technik, które mi się pomogą uspokoić, bo mam poczucie, że po prostu pływam w przyjemnym, ciepłym morzu samoregulacji. To nie jest tak, że osiągnęłam jakieś oświecenie i jestem kwiatem lotosu na spokojnej tafli jeziora. Ale wiem już, że po pierwsze to wcale nie jest złe czuć się źle. A po drugie, że mam w sobie wszystko, czego potrzebuję, żeby uspokoić wzburzone fale.

Mogłabym jeszcze dużo pisać. O tym, jak stałam się uważniejsza i zaczęłam dostrzegać takie rzeczy jak kolor zieleni w deszczu. O tym, jak bycie tu i teraz przestało być abstrakcją, i stało naturalnym odruchem. Albo o tym, że dopuściłam do głosu emocje i wreszcie poczułam czym jest empatia. Ale napiszę tylko, że decydując się na coaching myślałam, że to akt desperacji, a okazało się, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu.