ENGLISH VERSION: SEE BELOW

Jestem mamą trojga dzieci: Dużego, Małego i Malutkiego. Ale mam też dwoje innych dzieci. Nie kocham ich aż tak bardzo i nie wypełniają mojego życia, nie definiują mnie aż w takim stopniu, jak moi synowie, jednak są dla mnie ważne i jestem z nich dumna. To moje dwie książki.

Moja pierwsza książka nosi nieco onieśmielający tytuł “Polen auf dem Weg zur Wirtschafts- und Währungsunion. Der flexible Wechselkurs als ein Instrument zur Absorption asymmetrischer Schocks” i była moją dysertacją doktorską. Ukazała się w maju 2008 roku nakładem berlińskiego wydawnictwa naukowego z wieloletnią tradycją, Duncker & Humblot. Poświęciłam jej dwa i pół roku pracy, a w ostatnim półroczu tworzyłam ją z pasją po kilkanaście godzin dziennie, w każdej wolnej chwili, w moim biurze na uniwersytecie, w małej i po spartańsku urządzonej kawalerce, a nawet w basenie czy na rowerze. Dla mnie takiej, jaką byłam wówczas – żyjącej głównie w świecie intelektu, danych statystycznych i modeli ekonomicznych, pragnącej wspinać się po szczeblach kariery naukowej – ukończenie doktoratu w języku obcym, na obcej ziemi, zdanie egzaminów summa cum laude i otrzymanie międzynarodowej nagrody dla młodego naukowca było ważnym osiągnięciem. Dziś, kiedy o tym myślę, nadal jestem z tego dumna – bo dałam z siebie wszystko, włożyłam w to serce i wykonałam tę pracę uczciwie.

Drugą z moich książek zapewne znacie: to “Self-Regulation. Opowieści dla dzieci o tym, jak działać, gdy emocje biorą górę”. Do niedawna jej tytuł brzmiał: “Self-Reg. Opowieści dla dzieci…”. Książka o pierwotnym tytule ukazała się w maju 2019 roku nakładem krakowskiego wydawnictwa z wieloletnią tradycją, Znak Emotikon. Poświęciłam jej rok marzeń i kilka miesięcy pracy po kilkanaście minut (tak, minut) dziennie: rzadko przy biurku, częściej na przedszkolnym lub szkolnym korytarzu, w samochodzie, na ławce przy placu zabaw. Dla mnie takiej, jaką jestem teraz – z coraz większym powodzeniem, choć wciąż bardzo niedoskonale łączącej domenę intelektu z domeną emocji, samokontrolę z samoregulacją, rozwój osobisty i zawodowy z zaangażowanym macierzyństwem, dbanie o siebie ze wspieraniem moich klientów – napisanie tej książki było sukcesem.

W coachingu istnieje określenie “wielki, włochaty, zuchwały cel” (BHAG), oznaczające cel onieśmielająco ambitny, wyznaczający kierunek działań. Kiedy pisałam moją książkę, marzyłam, aby podejście oparte na Self-Reg “trafiło pod strzechy”. Pragnęłam, aby książkę kupili rodzice, dziadkowie i inni opiekunowie, którzy kochają „swoje” dzieci, ale zazwyczaj nie sięgają po poradniki wychowania ani nie interesują się tym, co neuronauka ma do powiedzenia o zachowaniu dzieci. Przez to widzą trudne zachowania dzieci jako wyraz nieposłuszeństwa. Marzyłam, aby kupili tę książkę i, czytając ją dzieciom, sami zyskali łagodne self-regowe spojrzenie.

Mam dowody, że udało mi się zrealizować ten cel. Książka cieszy się ogromną popularnością, przez wiele tygodni znajdowała się w kilku księgarniach internetowych na szczycie listy bestsellerów. Ale nie to jest dowodem, lecz dziesiątki recenzji na rodzicielskich blogach, setki komentarzy na Facebooku oraz obszernych, osobistych wiadomości od dorosłych czytelników. Piszą o tym, że moja książka wspiera ich w dążeniu do budowania lepszej relacji z ich dziećmi i że otworzyła im oczy na to, że dzieci zachowują się zwykle tak dobrze, jak pozwala im ich etap rozwojowy i obciążenie stresem w danej chwili. Piszą, że książka znalazła się w biblioteczce przedszkolnej i jest rozchwytywana; że dzieci w przedszkolach mają w oparciu o nią zajęcia o emocjach; że babcie i dziadkowie zmieniają swoje postrzeganie trudnych zachowań dzieci. Dostaję też wiadomości od specjalistów pracujących z dziećmi lub uczących przyszłych psychologów bądź pedagogów, których zdaniem książka “robi dobrą robotę”.

Co więcej, otrzymuję sygnały, że same dzieci – najbardziej wymagający i szczerzy czytelnicy – lubią wspólne czytanie mojej książki. Uczą się też stosować proste strategie samoregulacji, jak “świeczka i kwiatek” albo po prostu… masowanie po pleckach. Wiele osób pisze, że sformułowanie “skończyło mi się paliwo” weszło do słownika ich rodzin i że dzieci oświadczają to postronnym osobom, kiedy te nazywają je niegrzecznymi. Dostaję też zdjęcia i filmiki maluchów, które oglądają lub „czytają” książkę. Te wiadomości poruszają i wzruszają mnie w największym stopniu.

Nie zliczę próśb o napisanie kolejnej self-regowej książki dla dzieci i rodziców, jakie otrzymałam w ostatnich miesiącach. Czytam je i mam dylemat. Dlaczego? Ponieważ to moje najmłodsze dziecko stało się bezpośrednią przyczyną mojego rozwodu z jego “ojcem”, kanadyjskim The MEHRIT Centre (TMC). Nie pytajcie mnie, proszę, o szczegóły. Tu napiszę tylko, że wbrew temu, co niektórzy z Was mogli usłyszeć, treść książki zdanie po zdaniu oraz jej tytuł uzgodniłam z ekspertem TMC wyznaczonym do tego przez szefową tej instytucji, a mój późniejszy konflikt z nią był efektem nieefektywnej komunikacji. Dowodem jest obszerna korespondencja, którą ujawnię, jeśli uznam to za niezbędne.

Efekt tego konfliktu jest taki, że ani TMC nie chce współpracować ze mną, ani ja nie chcę wchodzić w żadną, nawet pośrednią (np. poprzez licencję) relację z tą instytucją. Ten rozwód jest dla mnie bolesny, ponieważ sama idea Self-Reg jest bliska mojemu sercu. Kiedy poznałam ją ponad trzy lata temu, zafascynowała mnie tak bardzo, że zdecydowałam się pójść za nią także zawodowo, a także poświęcić dużo energii w jej szerzenie w Polsce. Jednak za każdą ideą stoją ludzie i z niektórymi, mimo potężnego wysiłku, który włożyłam w próbę zrozumienia ich stresu i spojrzenia na nich przez łagodne self-regowe okulary, nie jestem w stanie się porozumieć.

Z tego powodu nie będę już pisać nic stricte na temat Self-Reg ani też ze zwrotem “Self-Reg” w tytule. Wiąże się z tym zmiana tytułu mojej książki, a konkretnie zastąpienie “Self-Reg” poprzez “Self-Regulation”. Podjęłam tę decyzję wspólnie z wydawnictwem Znak Emotikon w związku z tym, że – już po ukazaniu się mojej książki na rynku – zarejestrowano znak towarowy “Shanker Self-Reg” na terytorium Europy, a ja nie jestem i nie będę licencjobiorcą. Dla mnie ta zmiana tytułu to symboliczne odcięcie się od “ojca” mojego dziecka, jak zmiana nazwiska po rozwodzie – choć sytuacja jest dla mnie dziwna, skoro ów “ojciec” brał udział w stworzeniu dziecka, a jedynie odciął się od niego już po narodzinach.

Podejście określane jako Self-Reg jest mi nadal bliskie i nie przestanę patrzeć na siebie i innych ludzi przez pryzmat stresu, energii i napięcia. Przestanę natomiast być ambasadorką tej konkretnej metody pięciu kroków i pięciu obszarów samoregulacji oraz swoimi działaniami promować TMC. “Samoregulacja” (ang. “self-regulation”) jest jednym z ważnych pojęć w psychologii i wiedzę o nim czerpię nie tylko ze szkoleń certyfikacyjnych w TMC, lecz także z wielu innych źródeł – jak pewnie wiecie, jestem coachem kryzysowym i stale poszerzam swoją wiedzę o stresie i kryzysie, m.in. tę upowszechnianą przez Dana Siegela i Stephena Porgesa.

A teraz mam do Was pytania: czy interesowałaby Was moja książka dla dzieci i rodziców bez odniesienia do metody Self-Reg? Książka o emocjach, o radzeniu sobie z trudnymi sytuacjami? Albo kilka książek dla różnych grup wiekowych i różnych rodzajów dziecięcych problemów? A jeśli tak, jakie konkretne tematy czy trudności (konflikty w rodzeństwie? adaptacja w przedszkolu? trudności w nauce? odrzucenie przez rówieśników w szkole? Uzależnienie od ekranów?) miałabym poruszyć? Czy ramki dla rodziców uważacie za wartościowe, czy mogę je pominąć?

I na koniec niespodzianka: w porozumieniu z wydawnictwem Znak Emotikon piszę obecnie dwa opowiadania o Kubie i Lence w czasach koronawirusa. Opowiadania będą miały formę bezpłatnego e-booka – to nasz wspólny prezent dla rodziców i dzieci zestresowanych przedłużającym się “siedzeniem w domu”, zdalną pracą i zdalną nauką. Jeśli nie chcecie przegapić ich ukazania się, zapiszcie się na mój newsletter w okienku na tej stronie. Przy okazji otrzymacie w prezencie wstęp i drugi rozdział książki “Self-Regulation”, opowiadający o konflikcie między rodzeństwem.

ENGLISH VERSION:

I am a mother of three children: Big, Little and Tiny. But I also have two other children. I do not love them so much and they do not fill my life, they do not define me as much as my sons do, but they are important to me and I am proud of them. These are my two books.

My first book has the somewhat intimidating title “Polen auf dem Weg zur Wirtschafts- und Währungsunion. Der flexible Wechselkurs als ein Instrument zur Absorption asymmetrischer Schocks” and was my doctoral dissertation. It was released in May 2008 by a Berlin scientific publishing house with many years of tradition, Duncker & Humblot. I devoted two and a half years of work to that book, and during the last six months I was working on it with passion for a dozen or so hours a day, in every free moment, in my office at the university, in a small and spartan studio apartment, even in a swimming pool or on a bicycle. For me as I was then – living mainly in the world of intellect, statistical data and economic models, eager to pursue my scientific career – completing my PhD in a foreign language, on a foreign land, passing the exams summa cum laude and receiving an international young scientist award were important achievements. Today, when I think about it, I’m still proud of this book – because I did my best, I put my heart in it and did this job honestly.

You probably know the second of my books: it is “Self-Regulation. Stories for children on how to act when emotions take over”. Until recently the title was: “Self-Reg. Stories for children…”. The book with the initial title was released in May 2019 by a Cracow publishing house with many years of tradition, Znak Emotikon. I devoted a year of dreams to this book as well as several months of work for several minutes (yes, minutes) a day: rarely at the desk, more often in the kindergarten or school corridor, in the car, on the bench at the playground. For me, the way I am now – with increasing success, although still very imperfectly connecting the domain of intellect with the domain of emotions, self-control with self-regulation, personal and professional development with engaged motherhood, taking care of myself with supporting my clients – writing this book was a success.

In coaching there is the term “big hairy audacious goal” (BHAG), meaning a goal that is intimidatingly ambitious, setting the course of action. When I was writing my book, I dreamed that Self-Reg would “go under the thatched roofs”, as we say in Polish, i.e. become known by the wider public. I wanted the book to be bought by parents, grandparents and other carers who love “their” children, but usually neither reach for parenting guides or are interested in what neuroscience has to say about children’s behaviour. Therefore, they see children’s difficult behaviour as an expression of disobedience. I dreamed that they would buy this book and, reading it to children, would see the kids with soft Self-Reg eyes.

I have evidence that I have achieved this goal. The book is very popular, for many weeks it was at the top of bestseller lists in several online bookstores. But this is not the proof that I mean. Rather, it is dozens of reviews on parental blogs, hundreds of Facebook comments and personal messages that I receive from adult readers. They write that my book supports them in striving to build a better relationship with their children and that it has opened their eyes to the fact that children usually behave as well as their developmental stage and stress at the moment allow. They write that the book is in their kindergarten library and is in demand; that children in kindergartens have classes regarding emotions based on the book; that it makes grandparents change their perception of children’s difficult behaviour. I also get messages from specialists working with children or teaching future psychologists or teachers who think the book “does a good job”.

What is more, I get signals that the children themselves – the most demanding and honest readers – like having the book read out to them. They also learn to use simple self-regulation strategies, such as “candle and flower” or just … back massaging. Many people write that the phrase “I ran out of fuel” entered the dictionary of their families and that the children say it to other grown-ups when they call them naughty. I also get photos and videos of kids who go through or “read” the book. These messages touch me the most.

I cannot count the requests for another Self-Reg book for children and parents that I have received in recent months. I read them and I’m in a dilemma. Why? Because this youngest child of mine became the direct cause of my divorce from his “father”, The MEHRIT Center (TMC) in Canada. Please don’t ask me for details. Here I will write only that, contrary to what some of you may have heard, I had agreed the content of the book, sentence by sentence, as well as its title with a TMC expert designated to do this job by TMC’s Executive Director, and my subsequent conflict with his superior was the result of ineffective communication. The proof? Our extensive correspondence, which I will disclose if I deem it necessary.

The effect of that conflict is that neither the TMC wants to cooperate with me nor I want to enter into any, even indirect (e.g. through a license) relationship with this institution. This “divorce” has been painful to me because the mere idea of Self-Reg is very close to my heart. When I got to know it over three years ago, I was so fascinated that I decided to follow this path professionally and also to invest a lot of energy into disseminating it in Poland. Nevertheless, there are people behind every idea and I cannot come to terms with some of them, despite the immense effort that I put into trying to understand their stress and looking at them through soft Self-Reg eyes.

For this reason, I will no longer write anything strictly about Self-Reg nor with the phrase “Self-Reg” in the title. This involves changing the title of my book, specifically replacing “Self-Reg” with “Self-Regulation”. I made this decision together with the publisher, Znak Emotikon, because – after the publication of my book – the trademark “Shanker Self-Reg” was registered in Europe, and I am not and will not be a licensee. For me, this change of title is a symbolic separation from my child’s “father”, like a change of name after a divorce – although the situation is strange to me, since this “father” participated in the creation of the child, and only cut off from them after birth.

I continue to feel connected to the approach called Self-Reg and I will not cease to look at myself and other people through the lens of stress, energy and tension. I will, though, cease to act as an ambassador of this specific method of five steps and five domains of self-regulation and to promote TMC by my actions. “Self-regulation” is an important term in psychology and I have learned about it not only from TMC’s certification courses, but also from many other sources – as you probably know, I am a crisis coach and am constantly expanding my knowledge about stress and crisis, including that disseminated by Dan Siegel and Stephen Porges.

And now I have a question to you: would you be interested in a book written by me without reference to Self-Reg as such? A book about emotions, dealing with difficult situations? Or several books for different age groups and different kinds of children’s problems? And if so, which specific subjects or difficulties (sibling conflicts? learning difficulties? rejection by peers at school? screen addiction?) should I touch upon? Do you see boxes for parents as valuable or are they unnecessary?

And finally, a surprise: in agreement with the publishing house Znak Emotikon I am writing two stories about Kuba and Lenka at the time of the coronavirus. The stories will take the form of a free e-book – this is our joint gift for parents and children stressed by prolonged “sitting at home”, remote work and remote learning. If you do not want to miss their release, subscribe to my newsletter in the window on this page. By the way, you will receive as a gift the introduction and the second chapter of the book “Self-Regulation”, telling about the conflict between siblings.