Dawno, dawno temu jechałam z trzy-, może czteroletnim wówczas Dużym autobusem. Mój pierworodny domagał się jęczącym głosem czegoś, czego w danym momencie nie mógł mieć. W pewnym momencie starsza pani siedząca na siedzeniu naprzeciwko naszego pochyliła się ku niemu i powiedziała groźnym tonem:
– Jak będziesz tak dalej marudził, to cię zabiorę!
Zagotowałam się. Jak ta baba śmiała straszyć moje dziecko! I w dodatku je okłamywać! Nie pozwolę na to! Całe moje rodzicielstwo sprowadza się do stosowania metod, które nie są oparte na straszeniu ani kłamstwach! Już miałam odparować coś w rodzaju „Proszę nie straszyć mojego dziecka”, kiedy Duży z całkowitym spokojem i pewnością siebie odpowiedział tej kobiecie:
– Nie zabiezes mnie, bo w Polsce jest takie plawo, że nie mozna zabielać dzieci lodzicom.
Jak reagować, kiedy Wasi rodzice, krewni czy znajomi (albo nieznajomi) komentują zachowanie Waszych dzieci w sposób, który dla Was jest nieprzyjemny czy wręcz nieakceptowalny? Chcę Ci zaproponować coś w rodzaju drzewka decyzyjnego – „jeśli…, to…”. Oto ono.
KROK 1: Zadbaj o własny spokój tak bardzo, jak to jest możliwe w tej sytuacji.
Zrób mentalną pauzę: przez chwilę – choćby 10 sekund – nic nie rób ani nie mów. Sprawdź, czy czujesz wzburzenie i jeśli tak, postaraj się je obniżyć.
Możesz zrobić zwykły wdech i dłuuuuuugi wydech (to aktywuje układ przywspółczulny autonomicznego układu nerwowego, czyli nasz wewnętrzny hamulec dla pobudzenia).
Możesz przymknąć oczy i przez chwilę dokonywać w myślach jakichś obliczeń, byleby były skomplikowane. Nie chodzi o liczenie od 1 do 10, lecz na przykład wymienianie w myślach liczb podzielnych przez 7 począwszy od 1000.
Możesz sformułować w głowie poprawne językowo zdanie jak z wypracowania szkolnego, w którym opiszesz swoje emocje w danej chwili.
Uwaga, autopromocja i promocja: mam całe szkolenie na temat kroku 1: „Spokój rodzi spokój: 12 sposobów na opanowanie złości”! Znajdziesz je pod tym linkiem. Z kodem ZLOSC otrzymasz 20-złotowy rabat.
KROK 2: Sprawdź, co ten komentarz zrobił dziecku.
Opcja A: Dziecko samo sobie świetnie poradziło, jak Duży w tamtej sytuacji.
Przejdź do kroku 4.
Opcja B: Komentarz wytrącił dziecko z równowagi.
Przejdź do kroku 3.
KROK 3: Zajmij się dzieckiem.
To nie jest moment na dyskusje z autorem czy autorką przykrego komentarza. To dorosła osoba, może poczekać, Ty też możesz poczekać na zwrócenie jej uwagi czy zrobienie awantury.
Teraz potrzebuje Cię Twoje wtrącone z równowagi dziecko. Jesteś tylko ono i Ty. Jesteś tu jego bezpieczną przystanią. Jeśli Ty zachowasz spokój i zarazisz nim dziecko, to nawet bardzo przekraczające jego granice komentarze osób trzecich nie dotkną go zbyt mocno. W trudnych dziecięcych doświadczeniach chodzi nie tyle o to, że są trudne, lecz w większym stopniu o to, że nie zostały zaopiekowane. Zrobienie awantury drugiemu dorosłemu to NIE JEST zaopiekowanie dziecka.
Wracając do sytuacji z autobusu, dodam, że Duży był dzieckiem mega wrażliwym i dość lękowym. Jednak na tym oceanie wrażliwości i rozmaitych lęków były rozsiane wyspy odporności i jedną z nich były relacje z obcymi dorosłymi. Duży wchodził z nimi w kontakt jak równy z równym i na większość przykrych komentarzy odpowiadał spokojnie i racjonalnie. W tamtej sytuacji komentarz starszej pani po prostu wybił go z jęczenia – przekierował jego uwagę na rozważania, kiedy właściwie wolno by było odebrać dziecku rodzicom, i sprawił, że zapomniał o tym czymś, czego się domagał!
Kiedy już dziecko jest zaopiekowane, czas na…
KROK 4: Sprawdź, czy spełnione są łącznie trzy warunki:
1) To jest dobry moment na interakcję z autorką bądź autorem komentarza,
2) Wiesz, jak chcesz się zachować (a konkretnie: wie to Twoja kora przedczołowa, a nie mózg emocjonalny!),
3) Jesteś w stanie zareagować właśnie tak, w zgodzie z sobą.
Opcja A: to nie jest dobry moment, bo autor bądź autorka komentarza już jest mentalnie albo fizycznie gdzie indziej LUB nie wiesz, jak się zachować LUB masz poczucie, że gad w Tobie zwycięży i będziesz po fakcie żałować (choćby tego, że dziecko było świadkiem pyskówki).
Przejdź do kroku 5.
Opcja B: to jest dobry moment ORAZ wiesz, jak chcesz się zachować w zgodzie z sobą ORAZ masz poczucie, że jesteś w stanie to zrobić.
Przejdź do kroku 6.
Krok 5: Ogranicz wymianę z autorem bądź autorką komentarza do absolutnego minimum.
Tym minimum może być całkowity brak reakcji na komentarz, czyli pominięcie go milczeniem – ale nie foch i zamilknięcie do końca spotkania, lecz po prostu brak reakcji na ten konkretny komentarz. Możesz zmienić temat, poprosić o szklankę wody czy soku dla dziecka, zacząć rozmawiać z kimś innym albo pobawić się z dzieckiem. Jeśli autor bądź autorka komentarza nalega na dalszą rozmowę, powiedz coś w rodzaju „nie teraz”, „nie przy dziecku” albo „porozmawiamy później”. Jeśli obawiasz się, że to wykrzyczysz, po prostu pokręć przecząco głową. Następnie przejdź do kroku 7 z pominięciem 6.
Krok 6: Zareaguj tak, jak chcesz zareagować.
Podpowiadam Ci garść reakcji, które u mnie się sprawdzają:
„Zupełnie inaczej to widzę” / „Mam w tej sprawie odmienną opinię” / „Mam inną ocenę sytuacji”
„Proszę, żebyś nie komentował/-a [np. wyglądu mojego dziecka].”
„Nie zgadzam się na takie komentarze.”
„Proszę, żebyś nie straszył/-a [wstaw imię dziecka].”
„Powiedziałaś/-eś [zacytuj przykry komentarz tak dokładnie, jak jesteś w stanie]. To nie jest prawda [uzasadnij: np. „Wiem, że dostanie swój prezent niezależnie od zachowania przy stole]. Nie chcę, żeby moje dziecko było okłamywane.”
„Powiedziałaś/-eś [zacytuj przykry komentarz tak dokładnie, jak jesteś w stanie]. Dla mnie/ Dla [wstaw imię dziecka] to było nieprzyjemne. Proszę cię, nie mów tego więcej.”
I wersja dla odważnych, a raczej – dla bardzo spokojnych i „przy sobie” (bo oznacza dłuższą wymianę, która może stać się emocjonująca):
„Powiedziałaś/-eś [zacytuj przykry komentarz tak dokładnie, jak jesteś w stanie]. Co konkretnie miałaś/ miałeś na myśli?”
Krok 7: Zregeneruj się! Zrzuć napięcie, naładuj swoje baterie!
Krok 8: Zastanów się, jak chciał(a)byś się zachować przy następnej takiej okazji.
Najlepiej zrób to dzień-dwa później, kiedy sprawa nie będzie już w Tobie budzić (aż takich) emocji. Wyobraź sobie swoją idealną reakcję możliwie plastycznie, a najlepiej – wypowiedz swoją ripostę na głos. Możesz to zrobić wiele razy, przed lustrem, a nawet przećwiczyć różne reakcje z zaufaną osobą (bliską lub na przykład coachem).
Twój mózg nie do końca wie, czy zrobiłaś/-eś coś naprawdę, czy tylko w wyobraźni. Dlatego refleksja nad najbardziej pożądanymi reakcjami i wyobrażanie ich sobie, a jeszcze lepiej ćwiczenie dodaje te reakcje do Twojego repertuaru zachowań. Kiedyś sięgniesz po nie tak, jakby były Twoimi naturalnymi, a nie wyuczonymi.
To właśnie ten krok pozwala Ci w ogóle dowiedzieć się, jak chcesz się zachowywać w trudnych sytuacjach! Kiedy rozmawiam z moimi klientkami coachingowymi, często zdarza się, że nie mają pomysłu na „właściwą” reakcję – znają tylko walkę, ucieczkę czy zamrożenie – i wspólnie jej szukamy podczas sesji.
I co sądzisz o moim drzewku decyzyjnym? Ciekawa jestem Twoich refleksji!

